Mimo, że wyprowadziłam się już dość dawno, moi kochani przyjaciele z hostelu postanowili mi urządzić leaving party. Trochę takie spóźnione. Weszłam do mojego poprzedniego mieszkania i oto, co znalazłam na ziemi :)
Tacy słodcy!
Wycinki z życia hostelowej rezydentki. Jak żyje się w hostelu? Jakie są zalety, a jakie wady? Co przeszkadza, a co zachwyca? Postaram się Wam przybliżyć realia życia w hostelu "na stałe".
poniedziałek, 22 września 2014
niedziela, 7 września 2014
Goodbye lovers, goodbye friends.
Stało się. Wyprowadziłam się z hostelu.
Niestety, hałas był zbyt wielki, by tam wytrzymać bez popadania w migrenę. Ostatnio G. powiedział mi, że za mną tęskni. Nie widzi nigdzie mojego uśmiechu i jakoś tak mu smutniej...
Na pamiątkę wstawiam zdjęcie nas wszystkich (oprócz właśnie G., który miał wtedy zmianę za barem):
Nie mówię, że nie wrócę do hostelu. Zimą to miejsce jest niesamowite. Kiedy ten hostel nie ma gości, jest naprawdę cudowny. Możliwe, że jeszcze nasze drogi się skrzyżują pod tym kątem - zresztą nie należy nigdy mówić nigdy...
PS. Plotki głoszą, że światło w łazience znowu działa.
PS2. Jednak dobrze mieć internet tak na stałe, a nie taki wydzielany, jak mięso na kartki...
Niestety, hałas był zbyt wielki, by tam wytrzymać bez popadania w migrenę. Ostatnio G. powiedział mi, że za mną tęskni. Nie widzi nigdzie mojego uśmiechu i jakoś tak mu smutniej...
Na pamiątkę wstawiam zdjęcie nas wszystkich (oprócz właśnie G., który miał wtedy zmianę za barem):
Nie mówię, że nie wrócę do hostelu. Zimą to miejsce jest niesamowite. Kiedy ten hostel nie ma gości, jest naprawdę cudowny. Możliwe, że jeszcze nasze drogi się skrzyżują pod tym kątem - zresztą nie należy nigdy mówić nigdy...
PS. Plotki głoszą, że światło w łazience znowu działa.
PS2. Jednak dobrze mieć internet tak na stałe, a nie taki wydzielany, jak mięso na kartki...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
