Stało się. Wyprowadziłam się z hostelu.
Niestety, hałas był zbyt wielki, by tam wytrzymać bez popadania w migrenę. Ostatnio G. powiedział mi, że za mną tęskni. Nie widzi nigdzie mojego uśmiechu i jakoś tak mu smutniej...
Na pamiątkę wstawiam zdjęcie nas wszystkich (oprócz właśnie G., który miał wtedy zmianę za barem):
Nie mówię, że nie wrócę do hostelu. Zimą to miejsce jest niesamowite. Kiedy ten hostel nie ma gości, jest naprawdę cudowny. Możliwe, że jeszcze nasze drogi się skrzyżują pod tym kątem - zresztą nie należy nigdy mówić nigdy...
PS. Plotki głoszą, że światło w łazience znowu działa.
PS2. Jednak dobrze mieć internet tak na stałe, a nie taki wydzielany, jak mięso na kartki...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz