wtorek, 10 czerwca 2014

Lazy afternoon.

Wspaniałe, piękne, spokojne popołudnie w Clown & Bard. Muzyka Louisa Armstronga z recepcji sączy się przez otwarte okno, palę papierosa na parapecie.

 Przybrałam sobie za priorytet upiększyć moje gniazdko.

Jest tak miło, tak spokojnie, tak niebiańsko...

Ostatnio miałam pomysł, żeby się stąd wyprowadzić. Zmieniłam pracę, postanowiłam być odpowiedzialna i wziąć sprawy w swoje ręce, związać się umową za najem... Jednak... W takie popołudnia jak to, takie pomysły od razu wylatują z głowy. Jak mogłabym? Jest tu tak przepięknie. Chce się żyć, a nie chce się odchodzić...

Zmiany w moim gniazdku:





Kupiłam sobie drucik. Drucik z magnesikami. Żeby powiesić kilka zdjęć. By poczuć się jak w domu. Zresztą i bez tego czuję się tu jak w domu. Jednak z drucikiem jest kolorowiej.

Nie... Nie mogłabym stąd tak po prostu odejść.

Dziś Maki. ma urodziny. Świętujemy. Jezus, a ja jutro do pracy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz