Wróciłam z baru do pokoju z zamiarem zjedzenia zupy w proszku (tak, odżywiam się bardzo zdrowo ;)). Jako, że na nowym "mieszkaniu" z Maki. dzielimy jeden garnek, jedną patelnię, jedną łyżkę, po jednym widelcu i jeden wielgachny nóż do dźgania ludzi, a Maki. zajęła garnek - byłam zmuszona ugotować wodę w patelni. Oto woda gotująca się w patelni:
Poniżej patelnia i garnek, który zajęła Maki. Jakieś makarony sobie ugotowała :) Na tym zdjęciu generalnie znajduje się prawie cała zastawa, w posiadaniu której aktualnie się znajdujemy. Jest szał.
But still - I love being here!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz