Clown & Bard ma swoich stałych znajomych, którzy wpadają od czasu do czasu na pokład hostelu. Opowiadałam Wam o Leo Whiskey, który podróżuje po hostelach z zespołem - ostatnio odwiedził nas ten sam zespół, jednak bez Leo. Wspaniale jest zejść do baru, widzieć znajome twarze, spytać się o naszego wspólnego znajomego i czemu tym razem się nie pojawił. Leo postanowił zostać w Anglii na jakiś czas.
Oprócz "Super Pilotki", bo tak się zespół nazywa, mamy jeszcze A., byłą rezydentkę z Rosji, która już nie mieszka w hostelu, ale ostatnio postanowiła nas odwiedzić. Wspominałyśmy kręgle i Żubrówkę przy barze.
G. z Kanady też nas odwiedza - mieszkał tutaj jako rezydent, jednak też musiał się wyprowadzić. Tak naprawdę, to wszyscy rezydenci oprócz mnie i Maki. musieli opuścić hostel, co sprawia, że czuję się wybraną - ja mogę zostać. I dobrze. Dobrze mi tutaj.
J. poznałam też w hostelu przy barze. Był ustawicznym gościem, widzieliśmy się przynajmniej raz na tydzień. Pojawiał się przeważnie w weekendy. Odkąd się regularnie spotykamy, już nie przychodzi do Clown & Bardowej recepcji - nie wiem, czy ma to jakiś związek ze mną. Po prostu nie chce schodzić na dół. Nie widziano go już przy barze 2 miesiące.
Kolejną przyjaciółką hostelu jest Kat. z USA. Jest zaprzyjaźniona z hostelem już dość długo, zawsze raczy mnie jakimiś historiami z przeszłości tego miejsca.
Ostatnio na pokładzie przywitaliśmy Al. z Hiszpanii. M. z Brazylii został zwolniony, Al. przyjechała pracować w jego miejsce. T. znała Al. już wcześniej, dlatego zaoferowała jej pracę. Witaj Al.
To niesamowite jak to miejsce przyciąga ludzi, łączy ze sobą, pomaga zawierać przyjaźnie i mieć romanse. Ten hostel ma to do siebie, że wiesz, iż zawsze możesz tu wrócić i zawsze tu będzie twój dom. I zawsze cię przyjmą z otwartymi ramionami. Ja na pewno tutaj wrócę. Kiedyś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz